|
kobiety, pieniądze, seks, wolność
niedziela, 07 maja 2006
VW wydał 5 mln euro na dziwki i libacje
Trochę o robieniu pieniędzy i towarzyszącym temu procesowi seksie. Najpierw się trochę zbulwersuję na naiwność i spłycanie tego zagadnienia przez jednego redaktora. Potem napiszę jak to bywa naprawdę. Wyczytałem dzisiaj artykuł pt. "Polski model: z klientem do agencji towarzyskiej" w którym autor pisze że: "W jednej trzeciej polskich firm chodzenie z kontrahentem na striptiz czy do agencji towarzyskiej jest uznawane za normalne. - To przerażające - komentuje biskup Tadeusz Pieronek." Owe zatrważające dane zostały zaczerpnięte z badania (congrats dla PR-u E&Y, Gazeta łyknęła temat koncertowo): Badania nieetycznych zachowań i nadużyć w zakładach pracy przeprowadziła firma Ernst & Young. Przebadano pracowników z pięciu państw Europy Zachodniej (Holandia, Niemcy, Francja, Szwajcaria, Austria) oraz z trzech Europy Środkowej (Polska, Czechy, Węgry). W każdym kraju na pytania odpowiadali przedstawiciele 100 firm. Największym zaskoczeniem dla autorów raportu było to, że aż 28 proc. pracowników polskich film gotowa jest załatwiać interesy w... klubach go-go i agencjach towarzyskich. W Europie Zachodniej trzykrotnie mniej pracowników dopuszcza taką możliwość. - To był dla nas największy szok - mówi Mariusz Witalis, który odpowiadał za badania w Ernst & Young. Chodzenie z klientami do agencji towarzyskich czy na striptiz w większości zachodnich firm jest zabronione. Takie zachowania mogą bowiem prowadzić do szantażu i korupcji ("wiem, gdzie byłeś, i w razie potrzeby mogę to wykorzystać"). Polacy nie widzą jednak problemu. - Akceptowanie w Polsce takich zachowań wynika z "kultury" robienia interesów. Rozrywka i suto zakrapiane kolacje były jednym z istotnych elementów towarzyszących rozmowom biznesowym - mówią autorzy badań. Po pierwsze autor chyba nadmiernie przejął się rzekomą polskością zjawiska, po drugie w ogóle nie zriserczował i nie przeanalizował tematu, a po trzecie czy naprawdę konieczne było pytanie o zdanie biskupa Pieronka w kwestii, w której jego stanowisko może być tylko jedno? Dziennikarstwo powierzchowne, prymitywne, nastawione na sensacyjność, a w dodatku na skrajnie polityczną poprawność, brzydzi mnie i dziwi. Wstyd (autor, redakcja). Otóż moi drodzy, jak pewnie się domyślacie, kultura robienia biznesu w towarzystwie pięknych i gotowych na wszystko pań nie jest typowo polska, ani nawet słowiańska, jak sugerują niektórzy komentatorzy na forum gazeta.pl. Pieniądz i seks idą w parze od zarania dziejów, a ocena ich związków waha się wraz z wahadłem społecznych norm, permisywności itp. Raz była surowa, kiedy indziej zupełnie neutralna, czy wręcz entuzjastyczna. Przechodząc do konkretów i czasów współczesnych - w artykule pt. "Volkswagen płacił za orgie" czytamy, że firma wydała 5 mln euro na dziwki : "Gigantyczne łapówki i prostytucja - takie praktyki były na porządku dziennym u największego europejskiego producenta aut. [...] koncern regulował rachunki związkowców oraz innych pracowników w domach publicznych na całym świecie i finansował orgie urządzane w drogich hotelach. Sprawa wyszła na jaw kilka miesięcy temu. Okazało się, że Volkswagen wydał na podobne cele całe pięć milionów euro." 5 baniek wydali na orgie na całym świecie! A u nas co trzeci biznesmen cośtam deklaruje... W Japonii - najwyraźniej - też w podobny sposób załatwia się sprawy: "w Japonii i krajach tzw. tygrysów, załatwianie interesów w ten sposób jest zdrowym, naturalnym i relaksującym sposobem. No ale azjaci nie mają psychoz seksualnych" W innym artykule pt. "Co zrobić z różowym biznesem - Norma społecznego spustoszenia" czytamy: "Częsty stał się udział prostytutek firmowych wyjazdach integracyjnych. Na publikowanie ogłoszeń agencji towarzyskich decyduje się coraz więcej szanowanych gazet. Szybko rozwija się prostytucja w szkołach średnich, uprawiana często przez nieletnie. Aby kupić sobie modne ubranie czy pokazać koleżankom, że stać je na korzystanie z taksówek, młode dziewczyny uczestniczą w imprezach, na których ze seks dostają pieniądze. Najpierw w dużych miastach, ale stopniowo w coraz mniejszych ośrodkach, jak grzyby po deszczu pojawiają się agencje towarzyskie, coraz nachalniej reklamujące swoje usługi. [...] Choć szacunki są mało precyzyjne, liczba kobiet uprawiających na stałe lub okazjonalnie seks za pieniądze zbliża się do 100 tysięcy. Raport brytyjskich ekspertów też wskazuje na cywilizacyjne przyczyny nasilania się tego zjawiska. To rosnąca liczba rozwodów i spadająca liczba małżeństw, przepracowanie ludzi, którzy nie mają czasu na utworzenie trwalszych związków, istnienie Internetu, który ułatwia nawiązanie kontaktu. Odwrócić tych zjawisk szybko i łatwo się nie da. Wyjściem jest tylko zmiana wzorców społecznych." Przynajmniej brytyjczycy wysilili się żeby spróbować ustalić przyczyny ("istnienie Internetu" ;-) Natomiast sam artykuł z Gazety pięknie wpisuje się postawę Ogółu pod hasłem "przedsiębiorcy to same chamy i buraki, a na dokładkę dziwkarze", a co za tym idzie na pewno spotka się z uznaniem setek tysięcy czytelników - brawo, cel osiągnięty. Ów trend analizowany jest np. tu: "Wizerunek polskiego przedsiębiorcy pełen sprzeczności" : "Przedsiębiorcy nie są w Polsce darzeni sympatią. Niechęć wobec nich wyraża połowa dorosłych Polaków - wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie Rzeczpospolitej" Ale dosyć o głupawym artykule. Wiadomo, że jak się robi jakiś biznes, to zawsze lepiej się go robi w miłej atmosferze. Jak się siedzi nad czymś parę dni/tygodni/miesięcy po ileśtam godzin dziennie, a wszystko uda się dopchnąć do w miarę szczęśliwego końca, to warto to jakoś uczcić. Czasem są to spotkania w mniejszym gronie, w restauracji i mieszczące się w "normach" akceptowalnych przez większość Ogółu. Kiedy indziej organizowane są korporacyjne spędy na kilkadziesiąt i więcej osób, mające motywować do osiągania wyznaczonych targetów, deadlajnów i integrować kontrahentów. Podczas takich spędów alkohol leje się hektolitrami, a często chodzi(ło) się do klubów gdzie dziewczyny tańczą na rurze i robią lapdensy. Zdarza(ło) się też chodzić do agencji, żeby napić się drinka, ocenić, popratrzeć, trochę się pośmiać, czasem skorzystać. Tak czasem kończą się również wypady w kameralnym gronie. Mimo, że takie praktyki są od lat częscią globalnej biznes-kultury (scenka z South Parku gdzie jeden wstawiony menedżer mówi do drugiego "let's get a hotel room and a hooker") stanowią one margines związków biznesu z seksem. Najwięcej seksu w życiu przedsiębiorców/menedżerów/biznesmenów jest oczywiście z regularnym personelem administracyjno-biurowym oraz z "przygodnie spotkanymi" kobietami (poznanymi na ulicy, z dziennikarkami, przedstawicielkami firmy-kontrahenta itp.), które chcą się zabawić, albo lubią poczuć "odrobinę luksusu": restauracje, drogie samochody, pokoje hotelowe itp. Większość kobiet, które pracowały w małej-średniej-polskiej-firmie pewnie wie, jak to jest z szefem i jego zalotami. To jest prawdziwy seks-biznes, a nie tam jakaś prostytucja uliczna, czy kluby go-go po kilku drinkach. W następnych odcinkach z serii "sponsorowane" o: - seksie w trójkącie z kontrahentem i jego przyjaciółką (ta to robiła laskę!) - seksie w czworokącie z kontrahentem, jego sekretarką i jego przyjaciółką - trzech pracownicach administracyjno-biurowych kontrahenta oraz dyrektorce marketingu - seksie z dziennikarką, która miała pisać artykuł - tańcach na rurze i lapdensach czekam też na komentarze, jakie są Wasze doświadczenia z seksem "służbowym" i sponsorowanym :-)
sobota, 06 maja 2006
A niedwiedia ty jebał?
żeby jakoś zacząć pisanie, a jednocześnie pójść wreszcie spać... Dwaj faceci jadą w pociągu. Jeden z nich zagaja: – A niedwiedia ty jebał? – A pacziemu spraszywajesz? – A wot tak, dla padtrimania razgawora… przepisane z czad.blox.pl true, true... BTW po rusku to się fajnie klnie jebut twaja mat seks, pieniądze, wolność (albo ich brak)
Ten blog jest o 1) seksie, 2) pieniądzach i 3) wolności (nie o przemocy ;-). W różnych permutacjach tego zbioru i z różną wagą poszczególnych elementów. Czasem będzie o braku tych trzech rzeczy. Na początek dla rozjaśnienia trochę mojej fizolofii życiowej i refleksji - w 5 punktach. Będzie trochę przydługo, nudno, smutno, więc jeśli Ci się spieszy na obiad, to przeskocz dalej do mięcha. Poniższe wątki będą rozwinięte w kolejnych wpisach. Po pierwsze: Kobiety są sensem życia mężczyzny. Dają mu powód do istnienia, kontynuowania egzystencji, walki z innymi samcami i pogrążania ich, "kariery zawodowej", akumulacji dóbr, rozrywania się... Dla kobiet wstaje się w ogóle rano z łóżka. Babki, matki, żony, córki, kochanki, koleżanki, obce kobiety, kobiety kumpli, kobiety z telewizora, ze zdjęć, z plakatów, kobiety w burdelu, kobiety na ulicy, w kolejce, w środkach komunikacji, mundurowe, sponsorowane, zagadnięte ni z tego... , internetowe, pielęgniarki, nauczycielki, księgowe, sklepowe, nastolatki, gwiazdy porno, studentki, doktorantki, profesorki, sędziny i prawniczki, lekarki, te których się nie spotkało, te które się spotka... Po drugie: Kobiety są źródłem udręki mężczyzny. Zniewalają go. Nie można ich mieć wszystkich. Tak wiele kobiet, tak mało czasu, tak mało pieniędzy. Nie da się mieć jednej, konkretnej. Nie chce się mieć żadnej. Dlaczego one nie rozumieją tego co się do nich mówi? Nie pamiętają co się powiedziało następnego dnia. Pamiętają to, czego ja nie pamiętam. Chciałyby wielu rzeczy sprzecznych ze sobą i dlatego boli je głowa. Histeryzują. Nienawidzą innych kobiet. Ciągle czegoś zabraniają, albo przynajmniej sugerują, że czegoś nie chcą, albo odchodzą, bo się coś zrobiło im wbrew. Po trzecie: Pieniądze rządzą światem, rządzą związkami męsko-damskimi i wyznaczają stopień naszej wolności, albo jak kto woli zależności. Za pieniądze można kupić wolność. Pieniądze mogą zniewolić. Zniewolony może być dawca, biorca, albo oboje. Niezależność finansowa jest formą wolności, ale też obosiecznym mieczem. Po czwarte: Seks jest wszędzie i zawsze. Seks jest jak Uroboros, wąż zjadający własny ogon. Jest formą ekspresji miłości do siebie (i czasem innych), formą wolności i początkiem końca. Jest przyczyną zniewolenia, a jednocześnie jego efektem. Jego brak w odpowiednich dawkach i formach prowadzi do dewiacji, deformacji, deprawacji, degradacji, deportacji i innych ...acji. Jak powiedziała Nicole Kidman w "Eyes wide shut" : let's fuck. (z Tobą zawsze Nicole) Po piąte: Seks nie jest wulgarny, niemoralny, czy godny potępienia. Czy za pieniądze, czy bez pieniędzy. Mówienie o seksie bywa wulgarne. Ludzie bywają godni potępienia. Moralność... pomyślę nad tym jak będę już duży. No dobra, ale po co piszę tego bloga... Kobieto, która to czytasz! Poczytaj jak zrobić dobrze mężczyźnie - Twojemu, obcemu, jakiemu chcesz (np. mi). Poczytaj czego nie robić. Będzie mu lepiej (mi będzie lepiej). Tobie może też, kto wie... Mężczyzno, który to czytasz! Na litość zeusa pobzykaj więcej niż trochę, dopóki możesz. To jedna z nielicznych przyjemności jakie Cię w tym życiu czekają. W szczególności odnosi się to do mnie, muszę więcej bzykać. Zastanów się, jaką rolę pieniądze odgrywają w Twoim życiu. Jak wpływają na relacje męsko-damskie. Ja sponsoruję. Kobiety sponsoruję. Wkurwia mnie to. I jest jedynym wyjściem. Jestem sponsorem. |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Ale o co chodzi...
|